W Polsce w dawnych czasach zaręczyny wyglądały odmiennie w różnych stronach kraju. Różnie też je nazywano - zrękowiny, zmównie, śrędziny, zdawnie lub pierścionki.
Początkowo zaręczyny odbywały się tylko w gronie najbliższych, dopiero w XX wieku zaręczyny zaczęto obchodzić z większym rozmachem. Huczne zaręczyny miały nadawać wagi związkowi.
Kawaler przychodził do domu wybranki. W korowodzie towarzyszyli mu świadkowie, rodzice, swatki, muzykanci oraz sąsiedzi. Wszystko to przybierało formę pochodu podczas jarmarku. Wszędzie było kolorowo i gwarno.
Panna czekała wraz z rodzicami na kawalera. Zwyczaj witania chlebem i picia wódki następował już podczas zaręczyn, a nie jak obecnie przed weselem. Chleb był maczany w wodzie i soli. Brak chleba symbolizował biedę. Dlatego do zaręczyn również starannie się przygotowywano, a wypiekanie chleba trwało kilka dni.