Wszyscy myślimy, że najlepszym miesiącem na miłość jest maj. Tymczasem przed dwoma laty grupa chronobiologów z Uniwersytetu Gainesville na Florydzie zajęła się wpływem cykli rocznych zmian pogodowych, zmian pór roku na poziom hormonów w organizmie człowieka i doszła do dość zaskakujących wniosków.
Jak się okazuje, to nie konwalie i kwitnące jabłonie są najlepszą scenerią dla erotycznych rozrywek. Ale raczej marcowe zmienne nastroje pogodowe albo październikowe pluchy. Zmianę poglądów na ten temat trzeba zacząć od zmiany tradycyjnego podziału roku na cztery pory - zimę, wiosnę, lato, jesień. Naukowcy z Gainesville wyróżnili ich aż sześć i opisali za pomocą nazw zwierząt, których aktywność seksualna charakteryzuje dany okres. I tak mamy:
1. Albatros - listopad do lutego
2. Małpka bonobo - marzec i kwiecień
3. Kocur - maj, czerwiec
4. Lew - lipiec i sierpień
5. Piesek pokojowy - sierpień
6. Ropucha - październik
Nasze pożądanie nie jest jak wieczny ogień, nie utrzymuje się ciągle na takim samym poziomie. Podlega rytmom dobowym. W przypadku kobiety zmienia się także w trakcie cyklu i jest zależne od poziomu hormonów w organizmie. Centrum zarządzania tą skomplikowaną mechaniką znajduje się w mózgu, nawet jeśli wydaje wam się, że niektórzy myślą odpowiednimi dla płci narządami płciowymi. Informacje o porze roku czy dnia - temperaturze ilości światła docierają do mózgu jak wszystkie inne bodźce, a on ma już gotową koncepcję seksu na daną porę roku - inną na lwie lato (bez aluzji do bieżących wydarzeń politycznych), a inną na jesienny czas albatrosa.